Moje słowa..

jak siostra siostrze
jak przespala sie z moim kumplem po tym jak powiedzialam jej,ze mi sie podoba.prawie nie zareagowalam.jak zakochalam sie i ona robila wszystko,zeby to zniszczyc,dopiela swego to wrecz namawialam ja do szczescia.
ale jak perfidnie w drugi dzien swiat przywiozla faceta,ktory mnie skrzywdzil i z usmiechem na ustach przedstawila go szczesliwej rodzinie siedzacej przy kolacji to cos we mnie peklo.czare goryczy przelalo to,ze on,zeby zaznaczyc,ze wszyscy maja mnie gleboko w dupie zostawil brudne majtki na srodku lazienki i ja rano w nie wdepnelam...
drugiego dnia musialam sobie szukac noclegu.wrocilam do domu w nadziei,ze jednak bede miala gdzie spac to juz golabeczki gruchaly na moim lozku. zapytala tylko perfidnie:"przywoze mateusza.i co?nic nie powiesz?" slyszalam jak sie usmiecha. powiedzialam "rob co chcesz" i odlozylam sluchawke,oczywiscie standardowo zinterpretowala to tak,zeby zrobic z siebie ofiare i wsztstkim powiedziala,ze nie mam nic przeciwko.
bycie bezdomnym jest chujowe,szczegolnie jak wie sie,ze nie stac cie na to,zeby sie wyprowadzic i odciac sie od tego gowna calkowicie,ze jest sie skazanym na czyjac laske "bo to przeciez jej dom".
jak jej ktos robil krzywde to na wstepie go skreslalam,jej slowa byly dla mnie swiete,istniala dla mnie jedyna prawda-jej prawda.jednak gdy opadly mi klapki z oczy i przestalam ja idealizowac i zalowac okazalo sie,ze nie tylko ze mnie robila idiotke...mowila,ze ktos ja sledzi,ze jest psychiczny a najbardziej rozbawil mnie tekst "ze X sie uaktywnil,znow mnie dreczy" (oh jaka ja jestem biedna.dod,autor,zalujcie mnie) a prawda byla taka,ze sama X nakrecala,pisala,dzwonila a potem robila z niego chorego psychicznie. ma tupet.
zawsze jak cos mi sie ukladalo to probowala na siebie skierowac ta fale.na cudzym nieszczesciu szczescia nie zbudujesz-tak mi kiedys powiedziala.mysle,ze to podswiadoma zazdrosc,zawisc.
a mi ten czlowiek jest obojetny,calkowicie,nie czuje do niego nic procz obrzydzenia a wrecz uwazam,ze idealnie do siebie pasuja,sa siebie warci,ale nie bede na to patrzec,chocbym miala spac na dworcu.
nigdy w swieta tyle nie plakalam.nawet jak umarla moja mama bylo jakos lzej niz teraz.to mialy byc najpiekniejsze moje swieta,w Wigilie przyszedl moj ukochany,bylo prawie jak w bajce,bylo za dobrze.
musze sie odciac,dosc mam krzywdy wyrzadzanej z premedytacja.klapki z oczy mi opadly,troche pozno,ale nie za pozno,zeby moj dalej budowac swoje szczescia.gdyby nie moje szczescie nie wiem co by ze mna teraz bylo. jestem szczesciara,ze w takim momencie mialam w kims oparcie.nie wiem co by bylo...
peklo mi serce po raz ostatni.jedyne pytanie jakie bylam w stanie zadac bliskim :"jak tak mozna?" i plakalam,bo nigdy tego nie zrozumiem.

samiutka 2012-01-03 00:32:02
skomentuj (0)
nie znam
a raczej nie znalam,to jakies dziwne uczucie kiedy sciska w zoladku a jak juz to cos powaznego to i kluje w mostku. Jak dzis poczulam,ze cos miedzy nami nie tak to zaczelo mnie mierzic w okolicy zoladka,zawsze mnie kluje jak sa jakies zgrzyty,ale scisnelo mnie bardzo mocno i w brzuszku i w mostku jak dostalam sms :"Kocham,bo jestes ta wlasciwa".Czasem jak boli to dobrze.To znaczy,ze zyjesz...
A szeptane do ucha "kocham Cie" wywoluje prawdziwa rewolucje!Nigdy czegos takiego nie przezylam i mam nadzieje,ze kazdemu sie to kiedys uda...chociaz raz...

samiutka 2011-09-07 01:13:46
skomentuj (0)
przemyslenia,przemyslenia...
W zasadzie juz dawno chciałam o tym napisać. Miałam okres w swoim życiu kiedy bardzo dużo książek pochłonęłam i tak to już sie do mnie przykleiło,że ludzie chcąc pożyczyć od kogoś coś dobrego zgłaszali się do mnie. Trochę się zawiodłam,bo tak pożyczałam, że większości już nigdy pewnie nie zobaczę...Ja tam nie lubię za bardzo czytać czegoś dwa razy,ale dalej bym pożyczała, żeby jak najwięcej ludzi mogło się z tego cieszyć...Niezliczona ilość jest w posiadaniu znajomych albo gorzej znajomych znajomych...Chyba założę zeszyt pożyczonych książek to będzie prościej.Nie ważne. Chodzi mi o to,że okres w którym dużo czytałam był okresem długim i smutnym. Okres niespełnionych pragnień,rozgoryczenia i buntu. Zastanawiałam się ostatnio czemu utknęłam jakieś cztery miesiące temu na kolejnej stronie "sklepiku z marzeniami" skoro jest to bardzo ciekawa i teoretycznie wciągająca książka...Doszłam do bardzo ciekawego wniosku...Większość książek,które "zjadłam" w tamtym okresie wydawały mi się być na maksa wciągające,ciekawe i poruszające,bo chciałam,żeby takie były.Szukałam odskoczni.Czytając przenosiłam się w inny świat-w świat marzeń i abstrakcji...Na tym etapie na jakim jestem w moim życiu nie potrzebuje już się odcinać,alienować,czasem zdarza mi się nienawidzić ludzi i chcę chwili spokoju,ale jestem szczęśliwa i to chyba dlatego nie mogę się skupić i wcale mi tego nie brakuje. Nie twierdzę, że wszyscy czytający dużo są nieszczęsliwi,ale ja byłam. To była moja forma odreagowania na otaczającą mnie rzeczywistość.Tę,której nie mogłam i nie chciałam zaakceptować...Już nie dostaję książek od najbliższych.Ostatnio tylko udało mi się i otrzymałam "Jak skutecznie rzucic palenie",ale to sie nie liczy. Bycie szczęśliwym jest fajnie i wcale nie trzeba do tego przenosić się w inny świat. W swoim świecie należy znalezc cos,co będzie dawało nam radość...Wyleczyć się,cisnąć dalej i nie oglądać się za siebie!Ot taka recepta na szczęście...
samiutka 2011-08-19 00:01:59
skomentuj (1)
2 slowa
na te szczere,bezinteresowne 2 slowa moge czekac nawet 24 lata :)) "kocham Cie". Obiecalam sobie,ze wiecej ich nie wypowiem nie majac pewnosci,ze uslysze to samo...Jestem ciezkooswajalna,porysowana,acz da sie?Da sie :)

samiutka 2011-06-19 02:13:48
skomentuj (1)
"szczęście"
Nadszedł dzień, w którym coś we mnie pękło i już nie boję się zakochać, zaangażować. Nie robiąc nic i tak sie nie nudzimy, to jest ten etap, kiedy nie czuję się skrępowana spędzając z nim czas nie rozmawiając o niczym. Nic nie jest wymuszone, wszystko "płynie" naturalnie. Troszczę się, martwię, jaram i tęsknię. Cieszę spontanicznie, nie zastanawiając się nad tym. Jestem szczęśliwa.Przede wszystkim dużo ze sobą rozmawiamy na wszystkie tematy i nawet jeśli się pokłucimy to potrafimy się tak ładnie godzić... Nikt się nigdy tak o mnie nie starał...Nie liczył z moim zdaniem. Znacie bajkę o Śpiącej Królewnie? Chyba właśnie została wybudzona i zaczęła żyć naprawde. Żal mi tylko tych siedmiu krasnoludków, które były obok kiedy czegoś potrzebowała a ona dalej spała...Każdy kto dobrze mi życzy czytając to uśmiecha się pewnie razem ze mną...:)                                                                                                               "Justyna,a wiesz co to jest miłość?"                                                                                                                                           "nie"                                                                                                                                                                                       "to ja ci zaraz pokażę co to jest miłość..."

(:                                                                                                                                                                                  

samiutka 2011-05-21 16:41:27
skomentuj (1)
!
"You may not be her first, her last, or her only. She loved before, she may love again. But if she loves you now, what else matters? She’s not perfect - you aren’t either, and the two of you may never be perfect together but if she can make you laugh, cause you to think twice, and admit to being human and making mistakes, hold onto her and give her the most you can. She may not be thinking about you every second of the day, but she will give you a part of her that she knows you can break - her heart. So don’t hurt her, don’t change her, don’t analyze and don’t expect more than she can give..."






znalezione ukradzione.

samiutka 2011-05-04 00:22:18
skomentuj (0)
marzenia...
dzis uslyszalam bardzo madry tekst.
"nie ma kompromisow w spelnianiu marzen"



nie ma.
poza tym nie da sie zrobic tak,zeby wszyscy byli szczesliwi.

samiutka 2011-04-26 02:18:55
skomentuj (3)
nasze pierwsze slowo - mama
-Justyna co ja mam robic?mojej mamie dali tydzien!
-Powiedz jej,ze ja kochasz...
-Ale ona to wie,pokazuje jej to codziennie.
-Jakbym ja miala te szanse co Ty wlasnie to bym zrobila.



ale nie mam.bardzo chcialabym dzis siasc przy stole z moja mama,wujkiem i dziadkiem.
najbardziej z moja mama,tak bardzo mi jej brakuje,najgorsze jest chyba to,ze nie potrafie o tym mowic,


Mama Magdy umarla.Pomimo rokowan po czterech miesiacach. Nie zdajac sobie sprawy,ze jest tak powaznie chora,ale wiedzac,ze jest kochana. Cholernie zazdroszcze jej tego,ze byla na to gotowa od dawna,miala czas,zeby powiedziec wszystko to,czego ja nie zdazylam powiedziec...



samiutka 2010-11-23 03:13:39
skomentuj (1)
przyrzad do lizania ran
zawsze sie znajdzie ktos kto wylize zlamane serce,moze miec w tym wlasciwie tylko jeden cel.
nalezy jednak pamietac,ze wylizanie rany nie przynosi prawie zadnych kozysci,nie przyspiesza procesu gojenia,
nie sprawia,ze blizna jest pozniej mniejsza a moze przyspozyc wiele problemow.
poczatkowy krotkotrwaly skok w gore naszego poczucia wlasnej wartosci,potwierdzenia atrakcyjnosci,uzytecznosci czy poprostu odreagowanie moze skutkowac nawet stanami depresyjnymi lub dobrze znanym nam uczuciem "zeszmacenia sie". zastanawia mnie jednak to - co wlasciwie pcha nas do takich zachowan? "musialam to zrobic,z zalu,nic nie wiedzialam na pewno,ale kobieta przeciez czuje,nie zaluje nic" ; "on cie pieprzy jak bura suke pol nocy a ty dalej sobie myslisz,no bo sobie myslisz,myslenia nie wylaczysz"
nawet zdarza sie,ze jak juz sie goi,juz wydaje sie byc zajebiscie to zaczyna swedziec
zawsze swedzi wtedy kiedy nie trzeba
no i zdarza nam sie zadrapac nawet glebiej niz bysmy tego chcieli co skutkuje
ponownym gojeniem,wieksza blizna a czasem nawet rana jest rozdrapywana kilkukrotnie.my masochisci.
ale zeby tego nie robic ktos musialby zwiazac nam "rece"...
wtedy jednak nie moglibysmy w pelni czerpac z procesu gojenia,niczego bysmy sie nie nauczyli,nie moglibysmy brac z zycia w pelni.wydaje mi sie,ze ja jeszcze nie czerpie,ale staram sie.trzeba zyc dalej.co nas nie zabije to nas wzmocni.

p.s.pol roku bez trupa w mojej rodzinie jest chyba  niewykonalne.

pozdrawiam wszystkich czytelnikow-justyna k.

samiutka 2010-10-18 19:43:33
skomentuj (0)
nowe=bez wspomnien
pamietam jak niedlugo przed moim wyjazdem moj dziadek mial miec operacje i mi powiedzial ze lzami w oczach
-a wiesz Justysiu,ja ide na operacje,bede miec nowe serduszko.
-wiem dziadku
a pomyslalam:duzo bym dala,zebym tez mogla miec nowe...

samiutka 2010-08-04 06:25:27
skomentuj (0)
WSZYSTKO
no i WSZYSTKO
WSZYSTKO szlag trafil.
lzy same cisna mi sie do oczu,gdy pomysle,ze mam wrocic na PK a wiem,ze jak wroce do Polski to nie mam wyboru...
wole juz wcale nie wracac.

samiutka 2010-07-26 05:11:43
skomentuj (0)
niech sie wali caly swiat-wszystko wkolo...
jeszcze przed wyjazdem spotkalam sie z moja przyjaciolka troszke zaniedbana ostatnio przeze mnie ewka. wiedzialam,ze jestem jej to winna i jednoczesnie sama tego potrzebowalam. wlasciwie nie zdziwilo mnie nawet to,ze pod wplywem flaszki wina powiedziala mi,ze odczula na wlasnej skorze,ze JA nie mam czasu.prawda jest taka,ze nie mialam go dla nikogo nawet dla siebie. wszyscy mi to wypominali...a wszystko przez szkole,ktora robilam bez sensu.dopiero teraz,gdy pojawila mi sie na horyzoncie nowa mozliwosc zrozumialam,ze tego co robie nie znosze,nie rozumiem,nie chce robic i nie wazne, ze to "tylko" 3 lata. to sa 3 lata wyciete z zyciorysu w moim wypadku totalnie.chodzilam na korki,nie przespalam wiele nocy,wzielam urlop w pracy ktory trwa do dzisiaj,bardzo sie staralam a skonczylo sie powtarzaniem semestru...mimo wszystko szukam pozytywu i uwazam,ze duzo sie przez ten rok nauczylam i wiem,ze jak czegos bardzo chce to jestem w stanie sie totalnie dla tego poswiecic.mozna powiedziec,ze po trupach,ale o tym ile spraw po drodze usmiercilam zdaje sobie sprawe tylko i wylacznie ja.po dwoch flaszkach wina zaczelo sie wylewanie zali i wszystkiego co zatruwa nam dusze.bardzo sie ciesze,ze znalazl sie ktos na kogo ramieniu moglam sie wyplakac (mimo,ze w razie w zawsze gotowy byl klos;)) i wyzalic z tego jak zostalam potraktowana i jakich rzeczy sie o sobie dowiedzialam. prawde mowiac wogole nie obchodzi mnie ludzkie gadanie.krytyka boli mnie tylko ze strony osob na ktorych mi w jakis sposob zalezy a ja nie mialam sily udowadniac im,ze jest inaczej...oni wiedza swoje,moglabym sie zarzekac,ale i tak gluchy telefon podzialal. jak zawsze.on to jest dopiero niezawodny.bylo jeszcze wiele spraw o ktorych nie chce pisac a tez zostaly poruszone i dzieki temu na swoj sposob zakonczone.
usa-prawdziwy detox. nie pale gandzi od blisko dwoch tygodni (jeszcze w noc przed wyjazdem mi sie zdarzylo) choc moj szef robi to bez przerwy co powoduje u niego uporczywy,niekonczacy sie kaszel. oprocz tego dowiedzial sie w jakis sposob o moim zamilowaniu do whiskey i dostalam od niego flaszke jacka :). tak poprostu. nawet nie liczac,ze razem sie napijemy.Timmy jest naprawde slodki. Moja wspollokatorka podkrada mu jego ulubione srodki usypiajace bez ktorych nie wyobrazam sobie teraz spokojnie przespanej nocy. wcale sie nie dziwie,ze sa tylko na recepte...Przyjemnie sie pod ich wplywem odlatuje.
Zdazylam poznac stany od troszke innej strony niz ludzie,ktorych znam. Jadlam w drogiej restauracji,zwiedzilam apartament znajomego za milion dolarow,jezdzilam najnowszym modelem cadillaca z limitowanej serii.ponadto zdazylam juz zamoczyc sie w ogromnych falach oceanu i zlapac troche promieni slonca.nie ominal mnie rowniez shopping i jogging (w parku,w ktorym jak sie okazalo na drugi dzien utopil sie jakis dzieciak) i pewnej nocy zdarzylo mi sie bawic w klubie,w ktorym miesiac wczesniej balowal snoop dog,wiec skoro mnie do niego wpuscili nie moze byc ze mna tak zle :)
Z drugiej tej lepiej wwszystkim znanej strony juz zdazylam sprzatac jakies biuro,domek i knajpe po zamknieciu przez noc...
kazde doswiadczenie nas czegos uczy i z kazdego mam zamiar wyniesc jak najwiecej.Mimo to najbardziej wlasciwie boje sie tego,ze nie odrobie biletu.wiem to pewnie chore.znowu odzywa sie moja ambicja.naturalnie ojciec powiedzial mi,ze wcale nie musze mu oddawac pieniedzy,ze mam sie bawic i przede wszystkim odpoczywac,ale ja juz jestem za stara na takie beztroskie wydawanie cudzych pieniedzy.to byl ciezki rok dla nas wszystkich. czuje sie o wiele silniejsza wiedzac,ze potrafie radzic sobie sama doskonale.nie zamierzalam sie odzywac do ludzi do ktorych sie nie odzywalam z braku czasu tylko dlatego,ze w moim zyciu dzialo sie cos nie tak.co wtedy z moja zmiana nastawienia "z bierz na podaroj"?.to byloby nie fair...pamietam jak uslyszalam ktoregos pieknego wieczoru:"co u ciebie?" powiedzialam,ze ok mimo,ze niedlugo byl pogrzeb brata mojego ojca, nic nie bylo po mnie widac. jak zwykle.czasem slysze, ze wyglada na to,ze mnie cos nie poruszylo, ze nie mam uczuc albo cos w tym rodzaju.nie.ja poprostu sie z nimi nie obnosze. kazdy ma jakies swoje problemy.ja nie musze moimi zadreczac calego swiata.wcale nie jest mi wtedy lzej. a przynajmniej tego do siebie nie dopuszczam, bo od dawna tego poprostu nie robie.
Moi chlopcy byliby przeszczesliwi poruszajac sie posrod masy tak swietnych zamochodow i slyszac czarnuchow jezdzacych kolo mojego okna z ich czarna muza najglosniej jak sie da. a mnie to wkurza.przeszkadza mi w spaniu.
Dziwnie mi sie tu sni. wszystko jest takie....inne....humit niejednokrotnie mnie tak meczy,ze nawet nie chce mi sie z wyra podnosic. duzo czytam, wyciszam sie troszke, ale duzo tez mysle,co nie do konca sprzyja odpoczynkowi...
carpe diem!
co jakis czas slysze tylko "nie wierze,ze tu jestes" i odpowiadam "nie wierze,ze tu jestem". po czym sie smiejemy i udajemy,ze wcale nie jestesmy na koncu swiata i niedlugo pojedziemy do Polski.
za 4 dni urodziny mojego brata.i moje wyniki rekrutacji na studia.moje byc albo nie byc.moja data na bilecie powrotnym,moje wlasciwie wszystko...

samiutka 2010-07-21 04:29:23
skomentuj (0)
znika!
ostatnio chcialam sie przekonac,ze prawdziwa przyjazn nie istnieje no i sie przejechalam.
nie potrzebnie wykazalam brak zaufania w stosunku do osoby,ktora nie dala mi do tego powodu.
ciezko jest jednak komus zaufac po tym jak ktos inny tak bardzo cie zawodzi.dajesz druga szanse,myslisz,ze cos sie zmienilo, ze moze twoje zachowanie bedzie mialo dobry wplyw,ale znowu dostajesz strzal po ktorym odbudowanie zaufania jest tak trudne i wymaga od drugiej osoby tyle staran,ze nikt sie tego nie podejmuje. jedyne co mozesz zrobic to udawac,ze ciebie nie ma.nie ma nic gorszego niz ignorancja.(i to tez jedno z ulubionych zdan pana romanczyka).i modlic sie,zeby przestac myslec.moj mozg zreszta sam walczy i jak nie tylko ja zauwazylam wymazuje po kolei wszystkie wspomnienia bez ktorych latwiej byloby mi o wszystkim zapomniec.nie ma innego wyjscia,jak juz kiedys powiedzialam nie wierze w puste slowa,ktore nie maja zadnego potwierdzenia w czynach a wrecz przeciwnie.
wlasciwie to byl strach, to bardziej byl chyba strach,ze znowu moge kogos stracic,a wiele osob juz z mojego zycia odeszlo majac na to mniejszy lub wiekszy wplyw.nie potrafili podolac temu co dzieje sie w mojej glowie,albo z premedytacja krzywdza kogos kto jest dla mnie najblizszy albo poprostu zycie nas od siebie oddala. paniczny strach nie pozwala mi tak poprostu juz odpuszczac,pozwolic komus odejsc z gownianego powodu. po tym jak powiedzialam,ze sie balam- uslyszalam:"widzisz justynka-sa przyjaciele i przyjaciele." i to byla jedna z tych lekcji o ktorych nie wolno mi zapominac.
juz za pare dni wyjezdzam.i tam juz moje serce bedzie caly czas bic miarowo. i wreszcie nie bede miala wyboru.nie bede sie zastanawiac czy dobrze robie.bede na tyle daleko,zeby nie miec wplywu nawet na swoje zycie. poza tym jade do kogos kogo uczuc jestem pewna i kto nie bedzie mnie oceniac...juz drugi raz,gdy czuje,ze juz nie jestem taka silna i ze nie daje rady udaje mi sie uciec. i nikt nawet nie proboje mnie powstrzymac,uslyszalam tylko kilka "nie wierze,ze to zrobisz".
mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy.

samiutka 2010-07-05 14:45:05
skomentuj (0)
gdy zamykam oczy...
wciag Go widze...
wchodze do kuchni, patrze co robi...a tam stoi...pusta klatka.moja osobista tragedia....
jak umieral "sumienie" kazalo mi patrzec.
krzyczalo:
patrz co narobilas!!!to twoja wina!!!masz patrzec!
kaska mnie odciagala,ale ja nie moglam go zostawic samego...nikt przecierz nie chce umierac w samotnosci...
pamietam jakby to bylo przed chwila jak sie zbuntowal.nie chcial zlizywac z moich palcow kropelek wody.
obracal lepek, choc wiem,ze nie mial sily...
lapal powietrze ale ono wcale nie chcialo juz dostac sie do jego malych plucek, popiskiwal, mozna powiedziec, ze na swoj sposob plakal...
a ja plakalam razem z nim,wiedzialam,ze to koniec, glaskalam go, zeby dodac mu odwagi, zeby jakkolwiek mu pomoc wiedzac, ze to ja zawinilam, po calosci. dotykajac go czulam, ze jest rozpalony...
gdy nagle nie mogac zlapac tchu przewrocil sie na bok.jego lapka jeszcze drgnela jakies 4 razy,brzuszek sie poruszyl i to byl koniec...co moglam jeszcze zrobic oprocz przepelnionego nienawiscia do samej siebie "przepraszam Cie moj przyjacielu..."
nie moge zapomniec tego widoku, tego jak przeze mnie wil sie w bolu,moj przyjaciel, moj najlepszy przyjaciel...
jak mozna zyc ze swiadomoscia, ze sie kogos pozbawilo zycia?kogos kto nie zrobil nic zlego poza tym,ze zle trafil. ze jego pani nie wpadlo do glowy,ze zwierze na codzien zyjace w chile nie powinno przebywac w pomieszczeniu ktore ma wiecej niz 20 stopni. powinnam byla temu zapobiec. powinnam byla oszczedzic mu cierpienia.

nigdy sobie tego nie wybacze. 


samiutka

samiutka 2010-06-14 20:08:11
skomentuj (5)
serce mi peklo....
zabilam go.
powinnam byla wiedziec!
ladna ze mnie przyjaciolka...
z drugiej strony, gdy tylko zorientowalam sie co sie dzieje zrobilam przecierz wszystko jak trzeba...
juz bylo za pozno...
zwijal sie z bolu,plakal,umieral glaskany za uchem tak jak lubil najbardziej.
pic nie chcial,nie mogl zlapac tchu.jest mi smutno.
tak smutno to nie pamietam kiedy mi bylo.
nawet po smierci mojej babki,nawet po smierci mojego wujka...
symbol mojego odciecia sie od reszty swiata odszedl na zawsze.
i juz nie bedzie popiskiwal jak wejde rano do kuchni.
"a moze on czul, ze wyjezdzasz i nie chcial zostac sam?"
postanowil sie poddac.
nie moge nie plakac.tez sie poddaje.

zostal pochowany w pieknym miejscu.nawet niebo plakalo,slychac bylo tylko spadajace z hukiem krople i dzwiek wbijajacych sie w ziemie lopat. ktos powiedzial,ze tam u gory wszedl na swoje kolko i robi rozpierdol. mam nadzieje,ze tak wlasnie jest. ma tam megazajebiste kolko i pana duzo lepszego niz ja. Dzieki Bob za wszystkie wspolnie spedzone chwile, byles najwierniejszym moim druhem! bezinteresownym, niezawodnym, prostolinijnym i ufnym. Juz mi Ciebie brakuje.

samiutka 2010-06-13 13:14:46
skomentuj (0)
marylin monroe
"I'm selfish, impatient and a little insecure. I make mistakes, I'm out of control and at times hard to handle.
But if you can't handle me at my worst, then you sure as hell don't deserve me at my best."

samiutka 2010-06-11 12:22:50
skomentuj (0)
fizyczna podejscie 3 - ostatnie!
wczoraj znowu podeszlam do odpowiedzi z tego samego tematu. porozmawialismy jak zawsze o bardzo istotnych sprawach. doktorek sie ucieszyl, ze cos z jego nauk filozoficznych nie poszlo na marne.
zapytal mnie "czy teraz juz pani wie jak ma pani patrzec na czasteczke?"
-juz wiem
"no to pani zalicze".

i cyrk sie skonczyl.clowny sie pochowaly,zwinieto nawet kramik z wata cukrowa.
to byla kolejna lekcja z cyklu "pan romanczyk o zyciu". slodko-gorzka lekcja. w sumie bardziej gorzka,odczuwam niedosyt.

a tak btw komary dolatuja nawet na 11ste pietro !!!

samiutka 2010-06-10 23:36:16
skomentuj (0)
niby dobrze ale tak nie bardzo
w tym tygodniu odpowiedz z chemii fizycznej zakonczyla sie atakiem histerii. poryczalam sie tak,ze nie moglam sie uspokoic az do samego wieczora...zapytalam czy moge po czym wyszlam szybkim krokiem z sali,schowalam twarz w dloniach i ryczalam dopoki nie przyszedl, nie powiedzial "2 minuty minely", nie podal reki i nie doszedl do kilku blyskotliwych wnioskow:
po1) ze zawsze w takich sytuacjach nie moze mu przyjsc nic smiesznego do glowy.
po2) ze to na pewno nie jego wina
po3) ze to nie moze chodzic tylko o chemie fizyczna i ze to nie koniec swiata.
(bylo jeszcze kilka ale po co je przytaczac...)

nastepnie staralam sie wyjasnic o co mi chodzi ale srednio mi to szlo. odpuscilam sobie. wylozyl swoje teorie na temat tego, ze ludzie na swiecie dziela sie tylko na wygranych i przegranych i ze mimo wszystko nie powinnam sie poddawac.
zrozumialam, ze ma racje. wlasciwie wiedzialam to od poczatku. 
nigdy nie dostalam ataku histerii przy liczbie osob wynoszacej wiecej niz 2.
nie chcialam, zeby pomyslal, ze to proba wymuszenia oceny pozytywnej,dostalam kolejna szanse - za tydzien.
nie przestawalam plakac do czasu gdy dostalam smsa: "wpadniesz na wino i film?"
wydawac by sie moglo,ze wszystko wrocilo do normy,ale gdyby tak bylo to chyba pamietalabym akcje filmu?...
kompletnie sie na nim nie moglam skupic. nie moge przestac myslec to jest strasznie meczace. juz podobno przez sen wyrazam slowami czasem, ze cos nie jest tak jak powinno.



a wracajac do tematu...a jesli to jest moj koniec swiata?......
wlasciwie jedyna osoba z ktora chcialabym porozmawiac od dawna ze mna nie rozmawia....
 

samiutka 2010-06-05 20:40:46
skomentuj (0)
pusta
Dziś spadło na naszą czteroosobową grupę jak grom z jasnego nieba pytanie z chemii fizycznej. Doktor chcąc wprowadzić luźną atmosferę (która jak sam zauważył-pobudza do myślenia) zaczął opowiadać nam historie ze swojego życia i co jakiś czas wtrącał całkiem niepotrzebny watek(że rzucił palenie,że kobieta powinna umieć gotować, że strój wieczorowy na zajęcia jest niestosowny, że niedawno skończył 30 lat, że kobiety niepotrzebnie sklejają rzęsy tuszem, że lubi wino...)W pewnym momencie zaczęłam go uważniej słuchać. Opowiadał o tym co robi przede wszystkim. Przede wszystkim zajmuje się muzyką, to jest jego życie. Na drugim planie jest własnie chemia, która nie tylko jest jego praca, ale przede wszystkim jest na maksa w niej zajawiony. Podniecają go atomy, molekuły, samo patrzenie na niego jak o tym mówi potrafi wprowadzić człowieka w mały obłęd. Opowiadał też przy okazji o jakimś tam swoim znajomym, którego zapytał co go interesuje w życiu. Próbował wyciągnąć z niego jakiekolwiek interesujące aspekty, zadawał pytania, szukał w nim czegokolwiek co on nazwał "życiem". Nie znalazł. Okazało się, że ów człowiek nie ma zainteresowań, tzn. interesuje się tym co wszyscy, a gdy przychodzi po pracy do domu otwiera piwo i przełącza kanały. 
I wtedy ogarnęło mnie przerażenie.
A jeśli mnie zapyta czym ja się interesuje, to co odpowiem?Wszystkim po trochę?Muzyką?Czy tak jak wyżej wspomniany - filmem? (On lubi horrory jego zona dramaty), ze jeżdżę na nartach czy może, ze rozwiązuję nałogowo quizy na facebooku i dołączam do coraz to głupszych grup.
chemia nie jest moja pasja.Nawet jej nie lubie.
Myślałam, że się popłaczę.I to nie dlatego,ze kazał mi i mojej koleżance z grupy odpowiadać następnym razem i dal nam tzw kropkę. 
Nie dlatego, ze siedziałam wczoraj pół dnia i opracowywałam pytania z których później uczyła się cala grupa a on powiedział,ze myśli, że może z raz to przeczytałam.
Myślałam, że się popłaczę, bo powiedział, ze współczuje takim ludziom. I nagle ja tez zaczęłam im współczuć. A później zdałam sobie sprawę, ze jestem taka sama.

samiutka 2010-05-19 14:51:02
skomentuj (0)
I've got a hole in my heart in the shape of your name...
kiedy wydaje mi sie,ze dobrze bedzie zapomniec...
kiedy naprawde sie staram...
kiedy juz prawie mi sie udaje!!!
dzwoni telefon.
tego numeru nie mam w ksiazce telefonicznej...
ale przecierz go znam...znam na pamiec...zawsze bede pamietac chocbym nie wiem jak bardzo sie starala...
bo on jest wyryty glebiej.w sercu.
a ono nie chce zapomniec.
i ja nie wiem juz czy chce...

myslalam,ze serce potrafi mi byc szybciej tylko jak sobie zajaram...a jednak nie.
jednak nie...

dawno nie bylo mi tak dziwnie.dziwnie to dobre slowo.
justyna k.

samiutka 2010-04-24 23:31:44
skomentuj (0)
cyt iskierka zgasla
jednak nie umiem budowac.
nie da sie zrobic czegos z niczego.
przynajmniej ja nie umiem.
pewne rzeczy sa oczywiste od razu dla ludzi patrzacych z boku,my upierajac sie przy swoim potrzebujemy czasu,zeby przyznac im racje.
i w ten sposob przekonalam sie po raz kolejny
ze albo sie kogos lubi albo nie.nie ma czegos takiego jak polubienie.
niestety.
na dluzsza mete nie umiem siebie samej oszukiwac.
a szkoda.
zapomnialam nawet o jego urodzinach...

samiutka 2010-04-15 22:54:15
skomentuj (0)
swiat ludzi czarno-bialych
znieczulilismy sie.
swiat jest dla nas juz tylko czarno-bialy.
cos jest albo dobre albo zle,nie ma kompromisow.
cos jest fajne albo niefajne.trendy albo obciach.
cos jest czarne albo biale ,nie ma kolorow,nie ma nawet odcieni szarosci...
nie szukamy juz pozytywow w negatywach,bo i po co?
po co mielibysmy sie uszczesliwiac jesli mozemy sie umartwiac...?
upraszczamy wszystko do najprostszej formy, nie ukrywamy naszego ograniczenia...jestesmy tylko ludzmi.
a kiedys chcialo nam sie szukac,chcialo nam sie uganiac za szczesliwostkami,pragnelismy odnalezc jakikolwiek maly dobry akcent w calej popapranej sytuacji.tylko po co? po co sie tak oszukiwac i udawac,ze jest dobrze?po co sie zaslepiac i nie dawac sobie szansy na dostrzeganie dobra w czystej jego postaci.
sa i dobre i zle strony.
to sie chyba nazywa dojrzewanie...
a moze to chwilowe?

samiutka 2010-03-04 17:25:45
skomentuj (0)
czarna dziura
czy tylko mezczyzni potrzebuja czasem w samotnosci sie urznac i plakac tak,zeby nikt nie slyszal?
czy tylko oni maja prawo zamykac sie w sobie i nie chciec jakis czas rozmawiac z nikim?
czy ja tez moglabym czasem zawiesc a nie byc ciagle przyjacielem bez wad?

samiutka 2010-02-14 01:26:22
skomentuj (0)
chcialabym zasnac...JK
chciałabym zasnąć na tyle mocno,by długo spać
chciałabym zasnąć i piękne, kolorowe sny śnić
chciałabym zasnąć, przespać "teraz" i "potem"
żeby w końcu się OBUDZIĆ  naprawde...






ten sen nie sprawia, że odpoczywam
a wręcz bardziej mnie męczy
nie jest nawet kolorowy
jest za to niespokojny i niezdrowy
a najgorsze jest to
że nie mogę się z niego wybudzić do końca
oderwać 
i zacząć żyć prawdziwym życiem...

samiutka 2010-02-06 02:38:18
skomentuj (0)
kiedys
chcialam zmieniac swiat, bylam idealistka,ale ostatnio uslyszalam w piosence te slowa i zmienilam zdanie

I don't want to change the world I just want to stop pretending...

samiutka 2009-11-16 00:32:15
skomentuj (0)
powazna rozmowa

powazna rozmowa dwoch rownie powaznych kobiet

wystepuja: Pani Iwonka M. -znana i wzieta prawniczka krakowska po czterdziestce

             i jej kosmetolog Justyna - czyli ja

 

Pani Iwonka:" a co tam slychac u mojego najsliczniejszego anioleczka?"

Justyna: "u mnie?...chlopak mnie rzucil..."

Pani Iwonka:"aaa to niech SPIERDALA."

 

to sie nazywa rozmowa na poziomie!


samiutka 2009-10-21 00:28:21
skomentuj (0)
znowu
a obiecalam sobie,ze sie juz nie dam oszukac,ze sie nie zakocham wiecej i co? i PSTRO! 
samiutka 2009-10-13 00:03:39
skomentuj (0)
Marguerite Duras

"Trzeba bardzo lubić mężczyzn.
Trzeba bardzo ich lubić.
Trzeba naprawde bardzo lubić mężczyzn,
żeby ich kochać.
W przeciwnym razie
są po prostu nie do zniesienia."


 :)


samiutka 2009-09-02 00:40:18
skomentuj (0)
milosc
"bo milosc nie jest wtedy, gdy za wszelka cene chcemy byc z osoba, ktora kochamy,lecz prawdziwa milosc,gdy chcemy by ta osoba byla szczesliwa-nawet z kims innym..."
Justyna K.

samiutka 2009-06-11 22:15:43
skomentuj (0)
jeszcze...
Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła,
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła. (...)
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy,
Jeszcze sie spełnią nasze piękne sny, marzenia, plany...

samiutka 2009-06-04 19:35:26
skomentuj (0)

Skopiuj poniższy kod do edytora html Twojego bloga. Po wklejeniu kodu ramka poniższa nie będzie widoczna!



Wasze słowa...

look    add


Wspomnienia...



Moje linki...

ja

moj kwestionariusz lol
kwestionariusz bylam mloda i glupia jak to pisalam...

polecam
KOCZING KOMPANIA koczing-wszystko jasne!
kryminalistyka i medycyna sadowa cos co mnie kreci na boku

inne blogi
magda D blog magdy d.
blog ewki blog mojej najlepszej przyjaciolki (mowia o nas
blog anulki blog ktory sklania mnie do refleksji
blog wojtasa znamy sie nie od dzis,2 szkoly razem zrobilysmy!hA!
blog elki to osoba ktora kiedys duzo dla mnie znaczyla...czasem tam wchodze
blog niu blog kumpeli ze starej szkoly i obozu siatkarskiego
blog warusi blog kumpeli ze starej szkoly-hakera ;>




  design by mArtynA